Szedłem ulicą kiedy nagle usłyszałem jakieś dziwne krzyki. Nie wiedziałem o co chodzi więc podbiegłem za niosącym się głosem. Podszedłem bliżej, bo było zbyt ciemno żeby zobaczyć co się dzieję. Nie mogłem uwierzyć w to co się stało kiedy nagle do mnie dotarło co się tam dzieję. Widziałem jakiegoś mężczyznę przypierającego dziewczynę do muru, chyba szlochała. Nie byłem pewny, ale ten koleś chyba usiłował ją zgwałcić. Więc szybko podszedłem do mężczyzny, odciągnąłem go od blondynki. Mężczyzna nie zareagował, więc odwróciłem go, przywaliłem mu pięścią w twarz i kazałem spadać. Dopiero kiedy zobaczył moją twarz szybko podniósł się z ziemi i uciekł. Zanim jednak zdążył to zrobić przypatrzyłem się mu dokładnie i wiedziałem już kim jest. Zerwałem się szybko i podszedłem do płaczącej dziewczyny, kiedy zobaczyłem, że to Ash... zaniemówiłem.
-Nic Ci nie jest? Jak się czujesz ? - zapytałem nieśmiało i kompletnie nie wiedząc co powiedzieć.
-Jak mam się czuć, prawie zostałam zgwałcona?! Nawet nie chce o tym myśleć - powiedziała, każde słowo jąkając się i płacząc.
-Już dobrze - powiedziałem, poklepując ją delikatnie po ramieniu. Kiedy ją dotknąłem od razu się odsunęła.
-Nie, nie jest dobrze - zaczęłam jeszcze bardziej szlochać - myślałam, że on mnie zgwałci i zabije - wypowiedziała ten słowa i od razu upadła na ziemię i zaczęła mocniej płakać. Wtedy nie kompletnie nie wiedziałem co zrobić, ale miałem ze sobą bluzę. Może to jakos pomoże. Zarzuciłem ją dziewczynie na ramiona na co ona podniosła wzrok.
-Dziękuję, ale nie potrzebuję. Będzie Ci zimno - odpowiedziała, oddając mi bluzę.
-Nie wygłupiaj się, tobie bardziej się przyda - powiedziałem ponownie zakładając jej okrycie na ramiona. Poprawiła, bluzę po czym wstała na trzęsących się nogach i oparła o mur. Mógłbym przysiąc, że jej oczy były całe spuchnięte od płaczu. Po długiej, a zarazem krótko trwającej ciszy zapytałem.
-Ugh...chcesz, żeby odwiózł Cię do domu?
-Nie, wszędzie tylko nie do domu, rodzice myślą, że jestem u Emmy, muszę ją znaleźć.
-Jasne, bo wiesz mimo, że za sobą nie przepadamy, to nie zostawię Cię tu samej.
Wstała i powoli udała się w kierunku domu, w którym odbywała się impreza. Szybko poszedłem za nią.
-Ash, wiem, że to nie odpowiedni moment, ale co Ty tu w ogóle robiłaś? - zapytałem jąkając się.
-Ymmm, musiałam się przewietrzyć - odpowiedziała i ruszyła powoli do przodu.
-Nie mogłaś się przewietrzyć gdzieś bliżej? - zapytałem.
-Nie, nie mogłam. - odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. Nie odzywaliśmy się już do siebie w ogóle. Kiedy tak szliśmy ona z przodu, a ja z tyłu zobaczyłem, że ma całe nogi posiniaczone. Jak tak szliśmy z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu jednak postanowiłem go nie obierać. Dochodziliśmy już z Ashley do domu gdy nagle mój telefon za wibrował oznaczając, że dostałe sms'a. Szybko go odblokowałem.
Schowałem telefon do kieszeni. Doszliśmy do domu, jednak zauważyłem, że Ashley nie wchodzi do środka.
-Coś sie stało? - zapytałem.
-Nie. Tylko nie chcę, żeby ktoś zobaczył mnie w takim stanie. Zaraz zadzwonię do Emmy, żeby tutaj przyszła.
-Na pewno?
-Tak. Idź na imprezę baw się dobrze. - odpowiedziała głosem w którym było słychać, że powstrzymuje się od płaczu.
-Dobra, cześć. - odpowiedziałem i chwyciłem za klamkę, kiedy nagle poczułem, że ktoś ciągnie mnie za rękę.
-Ymm, Justin...
-Co jest?
-Dziękuję, że mnie uratowałeś.
-Jasne, żadem problem - nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć.
-Ej, twoja bluza - powiedziała, chcąc ją zdjąć.
-Nie musisz mi jej teraz oddawać, przyda Ci się. Dasz mi w szkole czy coś - odpowiedziałem, patrząc się w jej zaszklone oczy. Po chwili wszedłem do środka.
Ashley's POV
Kiedy zobaczyłam, że chłopak znika za drzwiami szybko wyciągnęłam telefon. Dziwne, że ten koleś mi go nie zabrał. Wybrałam numer Emmy i od razu do niej zadzwoniłam.
-Ashley! Gdzie Ty się do cholery podziewasz? Szukałam Cię po całym domu!
-Ugh! Wszystko Ci opowiem za chwilę, ale możesz wyjść przed dom? Powinnyśmy wrócić do domu.
-Jasne, poczekaj chwilę - odpowiedziała i rozłączyła się. Po chwili zobaczyłam biegnącą dziewczynę. Podbiegła do mnie, a ja rzuciłam się jej w ramiona.
-Jak dobrze, że Cię widzę, musimy pogadać.
-Oczywiście. Wracamy do mnie?
-Tak, muszę się wykąpać i odpocząć. Potem Ci wszystko wytłumaczę. Poszłyśmy do samochodu i jechałyśmy do domu Em, dłużej niż zawsze, bo miałyśmy pecha i stałyśmy chyba na 8 światłach.
***
-Emma, czy mogę wziąć kąpiel? - zapytałam.
-Tak pewnie, po co pytasz? Ja w tym czasie przygotuje nam coś do jedzenia i picia. - odpowiedziała. Podeszła do komody stojącej w przedpokoju, wyjęła z niej ręcznik, a następnie podała mi go.
-Na wannie powinny być płyn do kąpieli i szampon, a w szafce z kosmetykami masz balsamy i kremy.
-Dziękuję, jesteś kochana - odpowiedziałam, idąc do łazienki. Weszłam do pomieszczenia, zapalając światło i zamykając drzwi na klucz, po czym napuściłam do wanny gorącej wody i zaczęłam zdejmować z siebie potargane ubrania. Weszłam do wanny i zaczęłam myć swoje ciało płynem. Każdy dotyk sprawiał, że wspomnienia wracały. Zaczęłam płakać. Gdy już dokładnie się umyłam, postanowiłam poleżeć sobie w wannie, myśląc co by było gdyby Justin się nie pojawił. Ugh, nawet nie chce o tym myśleć. Po chwili odprężenia wyszłam z wanny i wytarłam dokładnie każdy skrawek ciała. Robiłam to delikatnie, bo nadal wszystko mnie bolało. Kiedy zaczęłam wycierać nogi zauważyłam, że są całe posiniaczone. Szybko założyłam bieliznę. Wytarłam włosy i jeszcze mocno wilgotne opuściłam na ramiona. Wsmarowałam balsam i założyłam spodnie dresowe oraz koszulkę. Narzuciłam na siebie także bluzę Biebera, było mi strasznie zimno. Gdy wtuliłam się w nią poczułam jego zniewalające perfumy. Chyba mu jej nie oddam - pomyślałam. Weszłam do pokoju Emmy, ona siedziała na łóżku układając poduchy.
-Już lepiej? - zapytała.
-Trochę - odpowiedziałam siadając na łóżku.
-Możesz mi teraz powiedzieć co się stało? - zapytała niepewnie.
-No więc.. - zaczęłam. Em, popatrzyła się tylko na mnie zachęcając mnie do tego, żeby kontynuować.
-Po naszym tańcu zauważyłam, że Bieber się na nas patrzy. Wkurzyło mnie to. Chciałam się przewietrzyć i wyszłam z imprezy - łzy zaczęły mi napływać do oczu - jak tak szłam, jakiś koleś się do mnie przyczepił, złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął w jakiś zaułek. Próbowałam mu się wyrwać, ale to było na nic. Zaczął mnie rozbierać, całować i obmacywać. Szarpałam się, ale bez skutku. W pewnym momencie zaczęłam krzyczeć, ale ona przystawił mi dłoń do twarzy, aby mnie uciszyć. Już myślałam, że nie ma żadnej nadziei i wtedy pojawił się.. - przerwałam na chwilę - pojawił się Justin. To On mnie uratował i odciągnął tego kolesia. Następnie dał mi tą bluzę, bo było mi zimno i odprowadził mnie na imprezę.
-Ash, tak mi przykro. Nie wiem co powiedzieć, ciesze się, że nic Ci nie jest - powiedziała, przytulając mnie mocno.
-Tak, ja też się ciesze. Nie wiem co by było, gdyby Justin się nie pojawił.
-Czy mi się wydaje, czy ktoś się zarumienił? - zapytała śmiejąc się.
-Nie, wcale nie. On mi się w ogóle nie podoba, to dupek. - odpowiedziałam, nie patrząc jej w oczy.
-Okej, ale na pewno nic Ci nie jest?
-Jestem trochę obolała i mega posiniaczona, ale poza tym jest dobrze. - odpowiedziałam.
-Jak będziesz czegoś potrzebowała czy coś to wiesz, zawsze pisz, dzwoń, cokolwiek. - powiedziała, przytulając mnie mocno.
-Wiem, dziękuję za wszystko - odpowiedziałam.
-Obejrzymy teraz jakąś tanią komedię romantyczną? - zaproponowałam śmiejąc się.
-Okej - odpowiedziała.
I tak minął mi cały wieczór.
_______________________________________________
Przepraszam, że tak późno dodaję ten rozdział, ale było sporo komplikacji. Najpierw był kłopot z weną, która później cudownie powróciła. Następnie nie mogłam znaleźć czasu, by poprawić ten rozdział, a potem miałyśmy kilka spraw do załatwienia. Chodzi o to, że ja pisałam te rozdziały od nowa, co było błędem z mojej strony. To jest opowiadanie @fuuny_life i nie powinnam go pisać po swojemu. Teraz będę poprawiać tylko te największe błędy i nic poza tym. Musiałam to wyjaśnić, dziękuję za uwagę.
Michalina x

Siemka boski blog i rozdziały również <e informuj mnie na asku @LalaLove6 i twitterze @Belieberka070 <3
OdpowiedzUsuńsuper <33
OdpowiedzUsuńŚwietnie. Kiedy będzie następny rozdział.?
OdpowiedzUsuńSuper .Kiedy kolejny :*
OdpowiedzUsuńBoski :) kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńBedziesz konczyc te opowiadanie? Bo nie wiem czy sprawdzac ;) +swietny rozdzial ;)
OdpowiedzUsuńTak. Tak będe ;3
OdpowiedzUsuń