niedziela, 19 października 2014

Rozdział 9

Ashley's POV

*Dźwięk budzika*

Po przebudzeniu się poleżałam jeszcze chwilę w łóżku. Po czym wstałam i powędrowałam do swojej szafy z ubraniami. Wybrałam z niej  czarne rurki, fioletową prześwitującą bluzkę i czarną torebkę. Następnie założyłam moje ulubione conversy i udałam się do łazienki. Najpierw skorzystałam z toalety po czy poszłam umyć ręce. Po zrobieniu potrzeby podeszłam do lusterka. Widząc swoje odbicie wiedziałam już, że będzie to ciężki dzień. Przemyłam twarz zimną wodą, a następnie wytarłam ją delikatnie, ale dokładnie ręcznikiem. Z kubka stojącego przy umywalce wyciągnęłam szczoteczkę i zaczęłam myć zęby. Gdy już skończyłam je myć z szafki wiszącej obok lustra wyjęłam krem, podkład, maskarę i błyszczyk.
Krem wsmarowałam bardzo dokładnie jednak delikatnie bo siniaki na mojej twarzy mnie bardzo bolały. Następnie nałożyłam pierwszą warstwę podkłady, ale siniaki były nadal widoczne dlatego nałożyłam dodatkową warstwę na siniaki. Po nałożeniu już całego podkładu wzięłam maskarę i dokładnie pomalowałam nią rzęsy. Gdy już skończyłam się malować nałożyłam błyszczyk na moje usta po czym wyszłam z łazienki iw zabrałam torebkę do której wcześniej włożyłam klucze, błyszczyk, portfel, zeszyty i długopisy i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni za niosącym się zapachem naleśników i zjadłam jednego później zabrałam ze sobą swoje drugie śniadanie i wyszłam z domu, ruszając w kierunku auta. Wsiadłam do auta i pierwsze co zrobiłam to zerknęłam na zegarek który wskazywał godzinę 7:45. Wyjechałam z placu i szybko podjechałam pod dom Emmy i zaczekałam, aż wyjdzie z domu. Po kilku minutach wyszła. W samochodzie się przywitałyśmy po czym odpaliłam silnik i pojechałam do szkoły. Dzisiaj mieliśmy trochę luźniejszy dzień gdyż mieliśmy tylko 4 lekcje. W samochodzie dużo rozmawialiśmy z Em o ostatnich wydarzeniach. Parę minut później byłyśmy na miejscu. Wyszłyśmy z pojazdu i poszłyśmy leniwie do budynku, a następnie podeszłyśmy do naszych szafek. Pierwszy miałyśmy wf więc poszłyśmy na dół do szatni się przebrać. Weszłyśmy do szatni i zaczęłyśmy się przebierać. Założyłam krótkie różowe spodenki jednak było mi w nich widać siniaki więc je lekko zrobiłam podkładem. Musiało to wyglądać mega dziwnie - pomyślałam. Na górę założyłam swoją jaśniejszą i ciemniejszą w niektórych miejscach bokserkę. Włosy spięłam w niechlujnego koka. Przebrałam się i poczekałam chwilkę na Em i po chwili razem poszłyśmy na salę gimnastyczną. Podeszłyśmy do naszej pani trener i zapytałyśmy czy na rozgrzewce będziemy mogły pokazać dziewczyną nowy układ. Trenerka się zgodziła.

Justin's POV

Przebrałem się i poszedłem na salę. Wszyscy akurat robili coś innego. Moją uwagę i po chwili innych uczniów przykuł tanieć Ashley i Emmy. Obydwie tańczyły bardzo seksownie. Cały czas ruszały tyłkiem i robiły shake'y. Było to bardzo seksowne. Jerry tylko błagam nie podnieś się - pomyślałem na żarty. Bo wiedziałem, że przy niej na pewno nigdy do tego nie dojdzie. Po chwili usłyszałem gwizdek co uświadomiło mi, że wszedł nasz trener. Podbiegłem do zbiórki jednak po chwili tego, żałowałem. Bardzo mocno bolało mnie to miejsce w które miałem wbity nóż i teraz mam w chuj dużą ranę, ale zacisnąłem zęby i powiedziałem, że nie mogę zawalić wf. W czasie zbiórki trener powiedział, że będziemy grali w koszykówkę. Po rozgrzewce wybierali drużyny, oczywiście mnie prawie na samym końcu jak ostatnio. Ale jebać to nie ważne którego mnie wybrali ważne, że jestem w tym najlepszy i pokaże im na co mnie stać. Graliśmy i graliśmy trafiłem około 13 koszy z dwu taktu jak nie lepiej. Kiedy byłem już przy koszu, zauważyłem, że na mojej koszulce zaczęła przeciekać krew. Podałem piłkę do chłopaka stojącego naprzeciwko mnie pod koszem. Następnie szybko wybiegłem z sali.

Ashley's POV

Kiedy zobaczyłam, że Bieber ma jakieś plamy na koszulce które szybko zasłonił ręką i wybiegł z sali. Podbiegłam do trenerki i zapytałam się czy mogę iść do ubikacji i się zgodziła. Szybko za nim pobiegłam. Jednak nie wiedziałam czy poszedł do łazienki czy szatni. Dlatego bez pukania najpierw weszłam do szatni i nie uwierzycie co zobaczyłam. Zobaczyłam Justina który przykłada koszulkę do brzucha.
- Nie nauczyli Cię pukać. - powiedział lekko podniesionym tonem.
- Wyobraź sobie, że nauczyli, ale nie wiem czemu nie zapukałam. Przepraszam. - powiedziałam ściszając głos.
- No już spoko. Nic się nie stało. - powiedział.
Kiedy zauważył, że gapie się w koszulkę którą trzyma przy brzuchu, która robi się czerwona szybko się odwrócił do mnie plecami.
- Justin ! Co Ci się stało ?! - krzyknęłam.
- Nic. - odpowiedział, po czym lekko syknął z bólu.
Podeszłam do niego i próbowałam go odwrócić, ale na nic.
Po chwili zrezygnowałam. Nie dawał mi wyboru, musiałam to zrobić wyszarpałam mu koszulkę całą we krwi i zobaczyłam jego ranę. Nie wiem czemu, ale martwiłam się o niego. Po czym zabrał mi koszulkę i przyłożył z powrotem do brzucha.
- Widzisz nic mi nie jest, a teraz spadaj. - powiedział.
- No na pewno. Powinien to zobaczyć lekarz. - powiedziałam.
- Nie dzięki. Możesz mnie zostawić samego. - powiedział.
- Nie mam mowy. Nigdzie się stąd nie ruszam. - powiedziałam.
- Spadaj ! Zostaw mnie samego nie rozumiesz dziewczynko ? - odparł.
- Nie, nie rozumiem. Pokaż mi to. - powiedziałam podchodząc w jego kierunku.
Kiedy to powiedziałam chciałam podejść do Justina i mu pomóc tak jak kiedyś on mi, ale kiedy tylko się zbliżyłam do niego to się odwrócił. Podeszłam do niego mmo to z drugiej strony i powiedziałam, że nie wygląda to za dobrze. Nalegałam, żeby zobaczył to lekarz, ale on nie chciał. Nie wiem czemu, ale chciała mu pomóc.
- Justin, chodź. - powiedziałam oraz wzięłam go za rękę i wyszłam z szatni zabierając jego rzeczy. 
- Coo ?? Co ty robisz?  - zapytał.
- Nie chcesz jechać do lekarza to zabieram Cię do mnie do domu i tam się tobą zajmę. - powiedziałam idąc w kierunku szatni dla dziewczyn.
- Kochanie, jeśli chciałaś się mną zająć wystarczyło poprosić. - odpowiedział i łobuzersko uśmiechnął się.
- Chyba śnisz. - odparłam. 
- Nawet nie jesteś w moim typie. Po za tym ja się  nie zakochuje i na nikim nigdy mi nie zależy. - powiedziała.
Weszłam do damskiej szatni i zabrałam swoją torebkę po czym poszliśmy na piętro i wyszliśmy z budynku. Widziałam,       że Juss idzię po mału i podpiera się cały czas za bok. W tym momencie zrobiło mi się go żal. Podeszłam do niego i oparłam go na moim ramieniu, a następnie podprowadziłam do samochodu. 


___________________________________________________________________________________________________________

Na samym początku chce Was przeprosić za błędy, ale pisze to na telefonie bo chce, żebyście przed moim wyjazdem mieli co do czytania ;* Jak Wam się podoba ? Jak myślicie co się wydarzy w domu Ash ?! Hmm... <3 Kocham Was <3 W komentarzach napiszcie co myślicie. <3  @fuuny_life

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 8

 Pod rozdziałem ważna notatka ;)

Justin's POV

Niedziela wieczorem. Wstałem z łóżka ruszyłem w stronę szafy z ubraniami i wyjąłem z niej czarną bokserkę i spodnie. Następnie wyciągnąłem broń i położyłem ją na łóżku po czym ruszyłem w stronę łazienki. Wziąłem szybki zimny prysznic, żeby się obudzić. Po umyciu, wytarłem się ręcznikiem ubrałem mojej ulubione bokserki z tygrysem na moim kroczu. Po założeniu bielizny popsikałem się, ale to mega swoim ulubionym fioletowym AXE'm i wyszedłem w łazienki. Zabrałem ubrania które wcześniej położyłem na krześle i je założyłem. Następnie schowałem broń w spodniach. I odblokowałem swój telefon i zobaczyłem, że mam sms i od razu na niego odpisałem.


Po zakończonym esemesowaniu schowałem swój telefon do kieszeni spodni. Zabrałem kluczyki do swojego samochodu i ruszyłem w stronę wyjścia. Jednak zanim jeszcze wyszedłem poprawiłem swoje włosy, żeby były idealne. Okej chyba są w porządku pomyślałem i wyszedłem z domu, a później w kierunku samochodu. Wsiadłem do pojazdu ze schowka wyciągnąłem opakowanie swoich ulubionych papierosów i wyciągnąłem jedne włożyłem go do ust i odpaliłem. Mocno się zaciągnąłem, że dym poleciał mi do płuc po czym wypuściłem go nosem. Opakowanie wrzuciłem z powrotem do schowka. Odpaliłem samochód i zacząłem jechać bardzo szybko do domu swojego przyjaciela. Zatrąbiłem kilka razy oznajmiając, że przyjechałem po czym czekałem, aż się zjawi. Po jakiś kilku minutach wyszedł z budynku i ruszył w moją stronę. Wsiadł do pojazdu. Przywitaliśmy się i od razu ruszyliśmy w miejsce o którym mówił na Alfredo. Nie jechaliśmy zbyt długo, ale udało nam się przemyśleć cały plan. Dojechaliśmy na miejsce. Samochód zaparkowaliśmy trochę dalej, żeby nas nie rozpoznali. Następnie wyszliśmy z pojazdu i ruszyliśmy w kierunku grupki pewnych chłopaków. Jeden podszedł i zabrał jednego na bok mówić, że chce z nim 'ubić interes'. Chyba wiadomo o co chodzi. Ja natomiast podszedłem do takiego wysokiego ubranego dokładnie tak jak mówił nam nasz szef.
- Siema ziom. - powiedziałem na lajcie.
- Elo. - odpowiedział.
- Co sprzedajesz ? - zapytałem.
- Ymm trochę kokainy pomieszanej z acodinem. - mówiąc to wyjął grama z kieszeni i pokazał mi.
- Fajnie. Za ile ? - zapytałem.
- 30 zł za grama, a co chcesz kupić ? - zapytał.
- Tak, ale to zależy od tego dla kogo pracujesz ? - oznajmiłem.
- Sorry stary, ale nie mogę udostępniać takich informacji. - powiedział.
- Spoko rozumiem.  Jednak wiedz, że popełniasz ogromny błąd. - powiedziałem uderzając go z pięści w brzuch. Na co on się lekko zachwiał i zaczęliśmy się okładać, ale tak porządnie. Najpierw on upadł na ziemie i mocno zmasakrowałem mu twarz po czym zacząłem kopać go po żebrach. Widać, że go to bolało jednak się podniósł i oddał mi. Kiedy tak o to teraz ja leżałem na ziemi kurwa, ten ciul wyjął z kieszeni nóż po czym mocno wbił mi go w brzuch. Nie mówię, że mnie nie bolało bo napierdalało jak cholera. Jednak się nie poddałem i kopnąłem go. Oboje w tej chwili wstaliśmy na resztkach sił.
- Obaj wiemy, że gdyby nie ten nóż to nie miał byś ze mną szans ciulu ! - wykrzyczałem.
- Nie byłbym tego taki pewien. - wykrzyczał.
Po jego słowach szybko wyciągnąłem pistolet ze spodni i strzeliłem mu prosto w głowę. Jego oczy patrzyły się na mnie po czym mężczyzna zaczął po mału opadać na dół. Nie miałem, żadnych problemów z zabijaniem.
- Jaden, spadamy !! - zawołałem. Po czym usłyszałem tylko strzał pistoletu i mężczyznę biegnącego w moim kierunku. Kiedy się zorientowałem, że to mój przyjaciel. Opuściłem splówe. Zaczekałem na niego i razem ruszyliśmy w kierunku naszego samochodu.
- I jak Ci poszło ? - zapytałem.
- Dobrze. A Tobie ? - odpowiedział.
- Też. - odpowiedziałem.
- Justin, co Ci się stało ? - zapytał.
- Ten frajer miał nóż i mi go wbił. Nic mi nie jest. To nic takiego. Małe draśnięcie.  - odpowiedziałem.
- Spoko. - odpowiedział.
Weszliśmy do samochodu i od razu wziąłem swój telefon i napisałem sms do Alfreda.
 

 Zablokowałem telefon i wrzuciłem go do kieszeni. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy do garażów. Dojechaliśmy. Wyszliśmy i weszliśmy do umówionego miejsca.
- Witajcie - powiedział Alfredo, pokazując rękoma na krzesła, żebyśmy usiedli.
- Cześć. - odpowiedzieliśmy.
- Zadanie wykonane zabiliśmy wszystkich. - powiedziałem.
- Wygląda na to, że tak. Więc oto wasza zapłata 5 tysięcy dolarów na głowę i broń plus amunicja. - odpowiedział kładąc rzeczy na biurku.
- Dziękujemy. - powiedzieliśmy.
- Kiedy następna akcja ? - zapytałem.
- Zadzwonię i powiem wam co i jak. - odpowiedział.
- Od teraz możecie pracować dla mnie. - powiedział.
- W porządku. To do usłyszenia. - powiedzieliśmy i wyszliśmy.
Wyszliśmy z budynku podeszliśmy do pojazdu a następnie odwiozłem Jedena do domu.

***

Zaparkowałem przed moim domem i ruszyłem w kierunku drzwi. Otworzyłem je kluczem i pierwsze co zrobiłem ruszyłem w kierunku kuchni lekko podtrzymując się za lewy bok. Podszedłem do lodówki wyciągnąłem piwo w puszcze i zacząłem je pić. Po chwili usiadłem przy stole i tak siedziałem chwilę. Za jakiś czas przyszła moja mama. Naprawdę ją podziwiam pracuje na tyle etatów, żebym mi i mojemu rodzeństwo nic nie brakowało i po mimo tego, że już nie rady nie poddaje się.
- Mamo ! - zawołałem.
- Tak, synku ? - odpowiedziała pytająco.
- Możesz możesz tutaj przyjść na chwile ? - zapytałem.
- Tak, chwilka. - odpowiedziała idąc w moją stronę.
Mama podeszła do mnie i pierwsze co zrobiła to mnie mocno przytuliła. Poznałem po oczach, że płakała.
- Justin !! Ty krwawisz !! - Wykrzyczała.
- Eh... to nic takiego. - odpowiedziałem.
- Pokaż to w tej chwili. - rozkazała.
- Mamo naprawdę nic mi nie jest. - upierałem się.
- Zaraz się dowiemy. - powiedziała podnosząc mi koszulkę lekko w górę.
- Co Ci się stało ?! - zapytała.
Na początku myślałem, że to małe draśnięcie jednak kiedy mam mi podniosła koszulkę zobaczyłem, że mam trochę bardzo mocno rozcięta skórę.
- Mała bijatyka. - odpowiedziałem. Nie chciałem jej do końca mówić prawdy bo widziałem, że ma już łzy w oczach.
- Justin - powiedziała, przytulając mnie ostrożnie.
- Obiecaj mi, że już nigdy więcej nie zobaczę Cie w takim stanie. - rozkazała.
- Obiecuję. - powiedziałem.
Mama podeszła do szafki w kuchni i opatrzyłam i ranę. Trwało to bardzo długo bo rana była dość duża i nie dało się jej tak szybko opatrzyć.
- Mam nadzieję, że to wystarczy. - powiedziała.
- Mamo, nic mi nie jest naprawdę. - powiedziałem.
Po chwili wyciągnąłem z kieszeni 5 tysięcy dolarów i podałem mojej mamie.
- Tutaj masz pieniądze na opłacenie rachunków, spłacenie długów i na inne wydatki jeśli starczy. - powiedziałem.
- Oh, Jussi nie mogę tego wziąć. - powiedziała oddając mi je.
- Mamo proszę cię weź je. One są dla ciebie. Nie pozwolę, żeby tobie i dzieciom czegoś brakowała. - powiedziałem oddając je jej.
- Dziękuję kochanie, tak bardzo cię kocham. - odpowiedziała.
- Nie ma za co, ja też cię kocham. - powiedziałem oraz ja przytuliłem.
- Dobranoc mamo. - powiedziałem i ruszyłem w stronę swojej sypialni.
- Dobranoc synku. - odpowiedziała.
Poszedłem na górę rozebrałem się i założyłem dres. Położyłem się na łóżku i zasnąłem.

___________________________________________________________________________________________________________

Jak Wam się podoba ? Cały rozdział w perspektywie Jussa <3 Wiem, że napisałam, że zawieszam bloga. Jednak kilka osób bardzo mnie prosiło, żebym tego nie robiła, dlatego postanowiłam, że narazie go nie zawieszę i będę pisała dalsze ciągi. Oczywiście z góry mówię, że rozdziały będą się, rzadko pojawiały bo za bardzo nie mam kiedy ich pisać i jeszcze teraz mam wyjazd i w czerwcu dopiero wracam.Gdybyście mieli jakiekolwiek pytania zapraszam na mojego TT : @WercinaBieber i na mojego ask'a : @fuuny_life. A i jeszcze jedno w komentarzach podawajcie swoje nazwy TT i asków <3 Dziękuję tym wszystkim którzy mnie przekonali, żeby została <3 Kocham Was <3 W komentarzach napiszcie co myślicie. <3  @fuuny_life <3

WAŻNA INFORMACJA !

UWAGA ! 

 Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że na jakiś czas zawieszam bloga. Prawda jest taka, że nie wiem ile osób tu jeszcze wchodzi. Czyta to i w ogóle. Przepraszam Was. Jeśli chcecie, żeby została lub podoba Wam się moje opowiadanie to proszę komentujcie rozdziały, bo wtedy mniej więcej wiem ile osób tu ze mną jest za co bardzo Wam dziękuje. Dzięki Waszym komentarzom mam ochotę dalej pisać. Narazie nie wiem co postanowię jeszcze. Kto chce, żebym została niech napisze chociaż komentarz. Wiem, że rozdziały pojawiały się ostatnio po upływie bardzo długiego czasu, ale mam masę problemów i w ogóle. Dziękuję tym co byli, są i będą <3 Kocham Was. <3 
Gdyby ktoś miał jakieś pytania to zapraszam na mój TT @WercinaBieber. Bardzo Was przepraszam.
@fuuny_life. 

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 7

Justin's POV 

Po wejściu do domu w którym trwało przyjęcie zacząłem iść w kierunku dziewczyny która roznosiła alkohol. Wtedy wpadła mi w oko pewna dziewczyna do której mrugnąłem okiem i od razu zaczęły iść w moją stronę, a następnie się kleić.
- Dobrze się bawisz ? - zapytała.
- Tak jest zajebiście. A ty ? - odpowiedziałem.
- Też. Chociaż byłoby lepiej gdybyś ze mną zatańczył. - oznajmiła.
- No spoko. To chodź. - powiedziałem, łapiąc ja z tyłek.
Tańczyłem z nią jakiś czas. Nie mówię, że nie była z niej fajna dupa bo była zajebista. Zapytała się mnie czy idziemy na piętro kiedy nagle zobaczyłem, że mój telefon wibruje. Zobaczyłem, że to wiadomość od Jadena.

Po przeczytaniu wiadomości ruszyłem w stronę umówionego miejsca. Po drodze wypiłem jeszcze dwa piwa. Kiedy już zobaczyłem przyjaciela ruszyłem szybszym tempem w jego stronę.
- Siema. - powiedziałem.
- Cześć. - odpowiedział.
- No więc o co chodzi ? - zapytałem.
- Alfredo chce się z nami spotkać na tyłach w garażu. - odpowiedział.
- W porządku. No to idziemy ? - zapytałem
- Pewnie. - odpowiedział.
- No to chodź. - powiedziałem ruszając w kierunku wyjścia z imprezy.
Kiedy weszliśmy do mojego samochodu od razu zaczęliśmy długo rozmawiać na różne tematy. Jechaliśmy na tyle długo, że zdążyłem dokładnie opowiedzieć cały przebieg sytuacji z Ashley.

***

Dojechaliśmy. Wysiedliśmy z pojazdu i ruszyliśmy w kierunku garażu. Weszliśmy do środka, kolega od razu przedstawił mnie swojemu kuzynowi. Alfredo wydawał się spoko gościem i wiedziałam, że praca z nim to nie będzie kurwa jakaś błaha sprawa. Tylko coś poważnego za duże pieniądze.
- No więc tak... - zaczął Alfredo. - Zauważyłem, że ostatnio na nasz rynek weszło parę nowych dilerów i szczerze mówiąc nie podoba mi się to. Chodzą ubrani w białe koszulki, siwe spodnie i żółte bandanki.Więc sprawa jest jasna musicie się dowiedzieć dla kogo pracują, zabrać prochy i zabić. Na początek macie taką dość łatwą sprawę, żeby sprawdzić czy nadajecie się na pracowanie dla mnie. Czy sprawa wygląda jasno ? - zpaytał
- Tak. - odpowiedziałem.
- Gdybyś potrzebowała jakiegokolwiek kontaktu ze mną to mój numer. - powiedział, podając mi wizytówkę.
- Kiedy zaczynamy ? - zapytałem.
- W niedziel wieczorem. - odpowiedział.
- Dobra. To chyba na tyle. Cześć. - powiedziałem.
- Do zobaczenia. - odpowiedział Alfredo i pokazał palcem na drzwi.

***

Odwiozłem kolegę do domu i pojechałem do swojego. Wziąłem godzinny prysznic, następnie przejrzałem się w lusterku poprawiając swoje włosy. Co jak co, ale one muszą być doskonałe w każdym calu. Spojrzałem na zegarek który pokazywał prawię 1 rano, ale nie przeszkadzało mi to miałem jeszcze dużo rzeczy do zrobienia i w ogóle nie byłem zmęczony. Podszedłem do swojej szafy i wyjąłem z nie walizkę z bronią. Przeliczyłem dokładnie naboje i włożyłem broń pod koszulkę którą wcześniej założyłem. Po zrobieniu tego przypomniałem sobie, że od kiedy przyjechałem w ogóle nie ćwiczyłem. Położyłem się na podłodze i zacząłem robić 500 brzuszków, następnie 200 pompek i parę razy uderzałem w worek treningowy. Następnie poszedłem na dół wziąć piwo i ruszyłem w kierunku swojego pokoju. Po wejściu do niego położyłem się na łóżko zacząłem pić piwo i oglądać telewizję. Po czym zasnąłem.

Ashley's POV

Obudziły mnie promienie słońca docierające zza okna. Przetarłam oczy po czym je otworzyłam i dopiero wtedy dotarło do mnie gdzie jestem. Delikatnie i po cichu wstałam z łóżka. Wiedząc, że obok mnie jeszcze słodko śpi Emma, zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam w kierunku łazienki. Nalałam ciepłej wody do wanny, wlałam wiśniowo-czekoladowy płyn do mycia. Następnie zdjęłam z siebie dres i cudownie nadal pachnącą bluzę Biebera. Po czym weszłam do gorącej wody. Kiedy tylko poczułam gorące uderzenie wody o moje stopy poczułam relaks wiedziałam jednak, że nie będzie trwało to długo. Wzięłam gąbkę nalałam na nią płynu stojącego na brzegu wanny i zaczęłam się delikatnie myć. Cudowny zapachem mojej kąpieli było czuć w całej łazience. No, ale cóż brakowało mi tego. Po na pienieniu całego swojego ciała zaczęłam je powoli spłukiwać. Po dokładnym spłukaniu się wyszłam z wanny i zaczęłam dokładnie się wycierać zaczynając od góry kończąc na nogach. Podczas wycierania nóg zdałam sobie dopiero teraz sprawę jak bardzo moje nogi są pokaleczone i posiniaczone. Jak tylko na nie patrzę chce mi się płakać jednak się powstrzymuję. Po przetarciu łez wyjęłam swój truskawkowy balsam do ciała i zaczęłam wmasowywać go w swoje obolałe ciało. Zajęło mi to dłużej niż zwykle bo kompletnie nie czułam, żadnej części ciała. Gdy już go wsmarowałam założyłam na siebie czarną świeżą bieliznę. Ubrałam moje czarne rurki i luźną szarą koszulkę na którą zarzuciłam bluzę Justina. Podeszłam do lusterka i zobaczyłam, że mam lekkiego siniaka na policzku w którego poprzedniej nocy mężczyzna zadał cios. Wyjęłam podkład po czym nałożyłam go na całej długości twarzy. Jak już nałożyłam podkład zdałam sobie sprawę, że nadal widać siniaka, dlatego wzięłam i delikatnie dałam jeszcze jedną warstwę po czym już prawię nie było go widać. Wzięłam kredkę do oczu zrobiłam kreski, użyłam maskary i nałożyłam mój ulubiony błyszczyk. Z toaletki, pożyczyłam sobie waniliowy perfum 'śpiącej obok królewny' i popsikałam nim się i odłożyłam na miejsce. Wyszłam z łazienki i zdałam sobie sprawę, że dochodzi 12. Zerknęłam na Em która jeszcze spała więc doszłam do wniosku, że nie ma sensu jej budzić. Odłożyłam swoją torebkę na krześle i zeszłam na dół do kuchni. Jej rodziców nie było więc postanowiłam zrobić nam śniadanie. Wyciągnęłam z chlebaka chleb do tostów, następnie z lodówki, ser żółty do zapiekania i kechup. Wszystkie rzeczy położyłam na stole. Włączyłam toster do prądu oraz nadstawiłam czajnik z wodą na cappucino. Zabrałam się za przygotowanie śniadania, ale przed tym umyłam ręce. Wzięłam chleb nałożyłam na niego plasterki sera i polałam kechupem przykryłam drugą kanapką i zrobiłam nam cztery takie kanapki po czym włożyłam je do tostera i czekałam, aż się zrobią. Podczas czekania, naszykowałam szklanki i wsypałam do ich cappucino następnie zalałam wodą która się właśnie skończyła gotować. Po zalaniu wyciągnęłam tosty położyłam je na talerzyku. Śniadanie jak i picie postawiłam na dużej tacy z którą ruszyłam do pokoju przyjaciółki. Posiłek postawiłam na stoliku w jej pokoju, Podeszłam do niej delikatnie zaczęłam łaskotać, żeby się obudziła. Co mi znakomicie wyszło. Kiedy się już obudziła podałam jej tackę na co sama wskoczyłam do łóżka i zaczęłyśmy jeść.
- Ash, ty to wszystko sama zrobiłaś heh ? - zapytała.
- Tak. A co ? - odpowiedziałam pytająco.
- Nic tylko mnie trochę zszokowałaś. - odpowiedziała.
- Eh.. Drobiazg. No to smacznego. - powiedziałam.
- Dziękuję i nawzajem. - odpowiedziała.
- Co dzisiaj robimy ? - zapytała.
- Myślałam, żeby pójść na boisko popatrzeć jak grają mecz. - odpowiedziałam.
- Ehh, głupia ja. Na pewno chcesz iść ? Wiesz o co mi chodzi. - zapytała.
- Ehh, będzie to trudne, bo jestem mega przerażona, po za tym jestem cała posiniaczona, ale jest dobrze. Możemy iść. - odpowiedziałam kończąc jeść śniadanie.

----------------------------------------
Hejka <3 Jak Wam się podoba rozdział ? ;3 Przeprasza, za tak długą nie obecność   . Jeśli chcecie być informowani w komentarzu podajcie swoje aski i TT. @fuuny_life <3


wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 6

Justin's POV

Szedłem ulicą kiedy nagle usłyszałem jakieś dziwne krzyki. Nie wiedziałem o co chodzi więc podbiegłem za niosącym się głosem. Podszedłem bliżej, bo było zbyt ciemno żeby zobaczyć co się dzieję. Nie mogłem uwierzyć w to co się stało kiedy nagle do mnie dotarło co się tam dzieję. Widziałem jakiegoś mężczyznę przypierającego dziewczynę do muru, chyba szlochała. Nie byłem pewny, ale ten koleś chyba usiłował ją zgwałcić. Więc szybko podszedłem do mężczyzny, odciągnąłem go od blondynki. Mężczyzna nie zareagował, więc odwróciłem go, przywaliłem mu pięścią w twarz i kazałem spadać. Dopiero kiedy zobaczył moją twarz szybko podniósł się z ziemi i uciekł. Zanim jednak zdążył to zrobić przypatrzyłem się mu dokładnie i wiedziałem już kim jest. Zerwałem się szybko i podszedłem do płaczącej dziewczyny, kiedy zobaczyłem, że to Ash... zaniemówiłem.
-Nic Ci nie jest? Jak się czujesz ? - zapytałem nieśmiało i kompletnie nie wiedząc co powiedzieć.
-Jak mam się czuć, prawie zostałam zgwałcona?! Nawet nie chce o tym myśleć - powiedziała, każde słowo jąkając się i płacząc.
-Już dobrze - powiedziałem, poklepując ją delikatnie po ramieniu. Kiedy ją dotknąłem od razu się odsunęła.
-Nie, nie jest dobrze - zaczęłam jeszcze bardziej szlochać - myślałam, że on mnie zgwałci i zabije - wypowiedziała ten słowa i od razu upadła na ziemię i zaczęła mocniej płakać. Wtedy nie kompletnie nie wiedziałem co zrobić, ale miałem ze sobą bluzę. Może to jakos pomoże. Zarzuciłem ją dziewczynie na ramiona na co ona podniosła wzrok.
-Dziękuję, ale nie potrzebuję. Będzie Ci zimno - odpowiedziała, oddając mi bluzę.
-Nie wygłupiaj się, tobie bardziej się przyda - powiedziałem ponownie zakładając jej okrycie na ramiona. Poprawiła, bluzę po czym wstała na trzęsących się nogach i oparła o mur. Mógłbym przysiąc, że jej oczy były całe spuchnięte od płaczu. Po długiej, a zarazem krótko trwającej ciszy zapytałem.
-Ugh...chcesz, żeby odwiózł Cię do domu?
-Nie, wszędzie tylko nie do domu, rodzice myślą, że jestem u Emmy, muszę ją znaleźć.
-Jasne, bo wiesz mimo, że za sobą nie przepadamy, to nie zostawię Cię tu samej.
Wstała i powoli udała się w kierunku domu, w którym odbywała się impreza. Szybko poszedłem za nią.
-Ash, wiem, że to nie odpowiedni moment, ale co Ty tu w ogóle robiłaś? - zapytałem jąkając się.
-Ymmm, musiałam się przewietrzyć - odpowiedziała i ruszyła powoli do przodu.
-Nie mogłaś się przewietrzyć gdzieś bliżej? - zapytałem.
-Nie, nie mogłam. - odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. Nie odzywaliśmy się już do siebie w ogóle. Kiedy tak szliśmy ona z przodu, a ja z tyłu zobaczyłem, że ma całe nogi posiniaczone. Jak tak szliśmy z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu jednak postanowiłem go nie obierać. Dochodziliśmy już z Ashley do domu gdy nagle mój telefon za wibrował oznaczając, że dostałe sms'a. Szybko go odblokowałem.




Schowałem telefon do kieszeni. Doszliśmy do domu, jednak zauważyłem, że Ashley nie wchodzi do środka.
-Coś sie stało? - zapytałem.
-Nie. Tylko nie chcę, żeby ktoś zobaczył mnie w takim stanie. Zaraz zadzwonię do Emmy, żeby tutaj przyszła.
-Na pewno?
-Tak. Idź na imprezę baw się dobrze. - odpowiedziała głosem w którym było słychać, że powstrzymuje się od płaczu.
-Dobra, cześć. - odpowiedziałem i chwyciłem za klamkę, kiedy nagle poczułem, że ktoś ciągnie mnie za rękę.
-Ymm, Justin...
-Co jest?
-Dziękuję, że mnie uratowałeś.
-Jasne, żadem problem - nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć.
-Ej, twoja bluza - powiedziała, chcąc ją zdjąć.
-Nie musisz mi jej teraz oddawać, przyda Ci się. Dasz mi w szkole czy coś - odpowiedziałem, patrząc się w jej zaszklone oczy. Po chwili wszedłem do środka.

Ashley's POV

Kiedy zobaczyłam, że chłopak znika za drzwiami szybko wyciągnęłam telefon. Dziwne, że ten koleś mi go nie zabrał. Wybrałam numer Emmy i od razu do niej zadzwoniłam.
-Ashley! Gdzie Ty się do cholery podziewasz? Szukałam Cię po całym domu!
-Ugh! Wszystko Ci opowiem za chwilę, ale możesz wyjść przed dom? Powinnyśmy wrócić do  domu.
-Jasne, poczekaj chwilę - odpowiedziała i rozłączyła się. Po chwili zobaczyłam biegnącą dziewczynę. Podbiegła do mnie, a ja rzuciłam się jej w ramiona.
-Jak dobrze, że Cię widzę, musimy pogadać.
-Oczywiście. Wracamy do mnie?
-Tak, muszę się wykąpać i odpocząć. Potem Ci wszystko wytłumaczę. Poszłyśmy do samochodu i jechałyśmy do domu Em, dłużej niż zawsze, bo miałyśmy pecha i stałyśmy chyba na 8 światłach.

***

-Emma, czy mogę wziąć kąpiel? - zapytałam.
-Tak pewnie, po co pytasz? Ja w tym czasie przygotuje nam coś do jedzenia i picia. - odpowiedziała. Podeszła do komody stojącej w przedpokoju, wyjęła z niej ręcznik, a następnie podała mi go.
-Na wannie powinny być płyn do kąpieli i szampon, a w szafce z kosmetykami masz balsamy i kremy.
-Dziękuję, jesteś kochana - odpowiedziałam, idąc do łazienki. Weszłam do pomieszczenia, zapalając światło i zamykając drzwi na klucz, po czym napuściłam do wanny gorącej wody i zaczęłam zdejmować z siebie potargane ubrania. Weszłam do wanny i zaczęłam myć swoje ciało płynem. Każdy dotyk sprawiał, że wspomnienia wracały. Zaczęłam płakać. Gdy już dokładnie się umyłam, postanowiłam poleżeć sobie w wannie, myśląc co by było gdyby Justin się nie pojawił. Ugh, nawet nie chce o tym myśleć. Po chwili odprężenia wyszłam z wanny i wytarłam dokładnie każdy skrawek ciała. Robiłam to delikatnie, bo nadal wszystko mnie bolało. Kiedy zaczęłam wycierać nogi zauważyłam, że są całe posiniaczone. Szybko założyłam bieliznę. Wytarłam włosy i jeszcze mocno wilgotne opuściłam na ramiona. Wsmarowałam balsam i założyłam spodnie dresowe oraz koszulkę. Narzuciłam na siebie także bluzę Biebera, było mi strasznie zimno. Gdy wtuliłam się w nią poczułam jego zniewalające perfumy. Chyba mu jej nie oddam - pomyślałam. Weszłam do pokoju Emmy, ona siedziała na łóżku układając poduchy.
-Już lepiej? - zapytała.
-Trochę - odpowiedziałam siadając na łóżku.
-Możesz mi teraz powiedzieć co się stało? - zapytała niepewnie.
-No więc.. - zaczęłam. Em, popatrzyła się tylko na mnie zachęcając mnie do tego, żeby kontynuować.
-Po naszym tańcu zauważyłam, że Bieber się na nas patrzy. Wkurzyło mnie to. Chciałam się przewietrzyć i wyszłam z imprezy - łzy zaczęły mi napływać do oczu - jak tak szłam, jakiś koleś się do mnie przyczepił, złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął w jakiś zaułek. Próbowałam mu się wyrwać, ale to było na nic. Zaczął mnie rozbierać, całować i obmacywać. Szarpałam się, ale bez skutku. W pewnym momencie zaczęłam krzyczeć, ale ona przystawił mi dłoń do twarzy, aby mnie uciszyć. Już myślałam, że nie ma żadnej nadziei i wtedy pojawił się.. - przerwałam na chwilę - pojawił się Justin. To On mnie uratował i odciągnął tego kolesia. Następnie dał mi tą bluzę, bo było mi zimno i odprowadził mnie na imprezę.
-Ash, tak mi przykro. Nie wiem co powiedzieć, ciesze się, że nic Ci nie jest - powiedziała, przytulając mnie mocno.
-Tak, ja też się ciesze. Nie wiem co by było, gdyby Justin się nie pojawił.
-Czy mi się wydaje, czy ktoś się zarumienił? - zapytała śmiejąc się.
-Nie, wcale nie. On mi się w ogóle nie podoba, to dupek. - odpowiedziałam, nie patrząc jej w oczy.
-Okej, ale na pewno nic Ci nie jest?
-Jestem trochę obolała i mega posiniaczona, ale poza tym jest dobrze. - odpowiedziałam.
-Jak będziesz czegoś potrzebowała czy coś to wiesz, zawsze pisz, dzwoń, cokolwiek. - powiedziała, przytulając mnie mocno.
-Wiem, dziękuję za wszystko - odpowiedziałam.
-Obejrzymy teraz jakąś tanią komedię romantyczną? - zaproponowałam śmiejąc się.
-Okej - odpowiedziała.
I tak minął mi cały wieczór.


_______________________________________________
Przepraszam, że tak późno dodaję ten rozdział, ale było sporo komplikacji. Najpierw był kłopot z weną, która później cudownie powróciła. Następnie nie mogłam znaleźć czasu, by poprawić ten rozdział, a potem miałyśmy kilka spraw do załatwienia. Chodzi o to, że ja pisałam te rozdziały od nowa, co było błędem z mojej strony. To jest opowiadanie @fuuny_life i nie powinnam go pisać po swojemu. Teraz będę poprawiać tylko te największe błędy i nic poza tym. Musiałam to wyjaśnić, dziękuję za uwagę.

Michalina x