wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 4

Justin's POV


Po zajęciach wf-u poszedłem szybko pod prysznic, ubrałem się i udałem się do szafki by wziąć swoje rzeczy. Chciałem jak najszybciej wyjść z tej budy. Musiałem sobie wszystko przemyśleć. Ruszyłem w stronę swojego samochodu gdy poczułem wibracje w kieszeni. Wyjąłem telefon, odblokowałem go. Sms od Jaden'a.





Szybko schowałem telefon z powrotem do kieszeni, wsiadłem do samochodu i ruszyłem prosto do domu.

***

Samochód zaparkowałem zaraz  przed domem. Wyszedłem i idąc w stronę wejścia wpadłem na kogoś.
- KURWA! Uważaj trochę! - krzyknąłem nie wiedząc jeszcze z kim mam do czynienia.
- Sorry, nie chciałam Cie przestraszyć - podniosłem wzrok i zobaczyłem Taylor próbującą się do mnie przytulić. Czy nie dałem jej ostatnio do zrozumienia, że ma mnie zostawić w spokoju?
- JA NICZEGO SIĘ NIE BOJĘ, JASNE?! - odepchnąłem ją lekko od siebie.
- Dobra, dobra, ale mógłbyś nie być dla mnie taki wredny, tak? - powiedziała z wyrzutem.
- Pozwól, że ja o tym zdecyduje. Dla mnie jesteś już nikim i uprzejmie Cię proszę żebyś się odpierdoliła!
- Przecież byliśmy ze sobą, spałeś ze mną, było nam dobrze, to już nic kurwa nie znaczy?! - chyba trochę się wkurzyła. To prawda byliśmy razem, ale to byłą tylko przygoda. Musiałem odpocząć od tego całego gówna, ona byłą tylko odskocznią od rzeczywistości. W łóżku nie była świetna, ale to już koniec.
- Teraz już nie! Byłem z Tobą tylko po to, żeby zapomnieć o tym całym gównie które mnie otaczało. To nic nie znaczyło - powoli zaczyna mnie denerwować.
- Nawet jeśli tak było, to Ci wybaczam - szeroko się uśmiechnęła, aż mi się niedobrze zrobiło.
- Nie rozumiesz, że byłaś, jesteś i będziesz dla mnie nikim! Nie potrzebuje Cię już, czaisz? - podniosłem głos. Inaczej chyba jej tego nie wytłumaczę.
- Dobra, nawet jeśli już Cię nie obchodzę i masz mnie w dupie, to chodźmy chociaż na górę i się zabawimy - cwaniacko się uśmiechnęła. Nie powiem, że przez chwilę nie chciałem z nią iść i po prostu o tym nie myśleć, ale nie zrobię tego. Two zwykła szmata, jest nikim.
- NIE, NIE i jeszcze raz NIE! Dla mnie jesteś już skończona, w ogóle mnie nie obchodzisz, jesteś nikim zrozum! - musiałem ją od siebie odsunąć, bo zaczęła się do mnie kleić.
- Jeśli jestem dla Ciebie nikim to po co  wróciłeś do Kanady, co? - Ona serio myśli, że wróciłem dla niej? Aż mi się śmiać zachciało.
- Na pewno nie dla Ciebie. Daj mi w końcu spokój i spieprzaj stąd! - teraz już krzyczałem, nie dała mi wyboru.
- Ale Justin...
- Nie ma żadnego ale... Spierdalaj! - ominąłem ją i wszedłem do domu. Jeszcze chwilę i bym jej chyba wyjebał.

***

Pierwsze co zauważyłem, gdy już wszedłem do salonu to moja mama, która siedziała przy stole i... czy ona płacze? Musiało stać się coś poważnego. Podszedłem do niej, chyba mnie nie zauważyła. Stałem chwilę za nią zastanawiając się co mam zrobić, a potem mocno ją przytuliłem. Lekko wzdrygnęła się pod wpływem mojego dotyku, jakby się czegoś bała. Muszę się dowiedzieć co się stało. Usiadłem koło niej i złapałem ją za rękę.
- Mamo, co się stało? - próbowała powstrzymać płacz.
- Nic takiego, nie martw się - myślała, że jestem głupi. Przecież widzę, że coś jest nie tak.
- Jakby nic się nie stało, to nie siedziałabyś tutaj cała zapłakana - muszę się dowiedzieć co jest nie tak - powiedz mi co się stało.
- Nie starczy nam na zapłacenie rachunków, zalegamy już za 2 miesiące - odpowiedziała zanosząc się płaczem.
- Ale jak to ? Przecież jak ostatnio z Tobą rozmawiałem to mówiłaś, że wszystko jest dobrze - byłem zdezorientowany.
- Nie chciałam Cie martwić, miałeś mnóstwo spraw na głowie, a ja jestem złą matką, nie potrafię nawet poradzić sobie z takimi rzeczami - zaczęła płakać jeszcze bardziej. Nie wiedziałem co robić, nie jestem dobry w takich sprawach.
- Nie masz prawa tak mówić. Jesteś najlepszą mamą na świecie i pamiętaj że możesz mi wszystko powiedzieć, a ja Ci pomogę. Nie przejmuj się, załatwię pieniądze.
- Ale synku, nie możesz...
- Nie ma żadnego ale mamo! Jestem facetem i moim zadaniem jest opiekowanie się Tobą i maluchami. Nie pozwolę, żeby czegoś Wam brakowało. Nie martw się, jakoś sobie poradzę i spłacę ten dług - przytuliłem ją mocno - proszę Cię, przestań płakać.
- Jesteś już taki duży Jus, jesteś prawdziwym mężczyzną. Kocham Cię - pocałowała mnie w policzek.
- Ja Ciebie też mamo - ucałowałem ją w czoło. - Będzie dobrze - krzyknąłem do niej udając się do pokoju. Wszedłem do swojego pokoju, była 17. Mam jeszcze dwie godziny, żeby załatwić sprawę z pieniędzmi i przygotować się do imprezy. Dam radę, wszystko jak zwykle wyjdzie zajebiście. Muszę zadzwonić do Jaden'a, on mi pomoże. Wybrałem jego numer i przystawiłem telefon do ucha. Jak zwykle odebrał już po pierwszym sygnale.
- Halo?
- Siema stary, mam sprawę.
- Co jest?
- Czy twój kuzyn Alfredo ma może jakieś zlecenia w najbliższym czasie? - zapytałem z nadzieją w głosie, musi coś mieć inaczej jestem skończony.
- Świetnie trafiłeś, pojutrze jest jakaś akcja, wkręcić Cię?
- Dzięki stary, ratujesz mi tyłek. Na Ciebie zawsze mogę liczyć. To do 19, tak?
- No pewnie, nie ma sprawy. Szykuje się niezła impreza - odpowiedział i się rozłączył.
Po zakończeniu rozmowy udałem się do łazienki, żeby wziąć prysznic. Gdy już skończyłem się kąpać, wyszedłem z łazienki obwinięty białym ręcznikiem w pasie. Moja mama chyba musiała posprzątać, bo na podłodze nie leżały żadne rzeczy, a gdy otworzyłem szafę zobaczyłem, że wszystko jest złożone w dokładną kostkę. Ona jest cudowna, nie dość, że ma tyle problemów na głowie to jeszcze sprząta mi w pokoju. Mam nadzieję, że ta akcja się powiedzie to będę mógł się jej jakoś odwdzięczyć. Z szafy wyjąłem czarną bokserkę i rurki. Na szyję założyłem nieśmiertelniki, nigdzie się bez nich nie ruszam, a na nogi wsunąłem jakieś adidasy za kostkę, oczywiście czarne. Była 18, więc mam jeszcze dużo czasu żeby obgadać całą sprawę Alfredo. Wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę domu Jaden'a.


Ashley's POV


Lekcje szybko zleciały, choć musiałam tolerować tego dupka. Nienawidziłam go i wątpiłam w to, że kiedykolwiek się zaprzyjaźnimy. Zaraz po skończonych lekcjach udałam się do domu, by przygotować się do imprezy. Jest 16, więc mam trzy godziny. Mam nadzieję, że zdążę. Gdy tylko weszłam do domu od razu ruszyłam do pokoju, odłożyłam wszystkie rzeczy i poszłam do łazienki, by napuścić sobie gorącej wody do wanny. Włączyłam muzykę i zdjęłam z siebie wszystkie ubrania. Wlałam trochę płynu do kąpieli o karmelowym zapachu. Uwielbiam gdy tworzy się dużo piany. Weszłam do wanny i odprężyłam się słuchając muzyki.

***

Po półgodzinnym leżeniu w wannie stwierdziłam, że nie mogę tracić już więcej czasu i muszę się w końcu umyć. Wzięłam butelkę z szamponem, wylałam trochę na rękę i nałożyłam na włosy dokładnie masując głowę. Następnie wydepilowałam nogi i umyłam ciało żelem. Jeszcze tylko spłukać włosy, nałożyć odżywkę i ponownie spłukać. Gdy już wyszłam z wanny nasmarowałam ciało balsamem. Chwilę musiałam poczekać aż wyschnę, po czym założyłam bieliznę. Podeszłam do lustra i zaczęłam suszyć włosy. Kolejnym elementem było posmarowanie twarzy kremem i włączenie prostownicy. Czekając aż się nagrzeje postanowiłam wybrać lakier. Hmm.. czerwony będzie dobry. No tak.. prostownica. Jest już gotowa. Zaczęłam dokładnie prostować każdy centymetr moich włosów. Zrobiłam jeszcze delikatny makijaż, czyli maskara, kredka i błyszczyk. Pomalowałam paznokcie wybranym wcześniej lakierem i wyszłam z łazienki. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej koszulę w kratę, oczywiście biało-czarną. Uwielbiam czarny kolor. Poszukałam także czarnych rurek i butów na koturnie, także czarnych. Wybrałam jeszcze torebkę, do której włożyłam słuchawki, klucze, telefon, ładowarkę i jakieś ciuchy na noc. Użyłam jeszcze mojego waniliowego perfumu, założyłam biżuterię i byłam już gotowa. Wzięłam buty w rękę i zeszłam na dół.
- Mamo, wychodzę - krzyknęłam zakładając buty.
- A dokąd to? - była wyraźnie zdziwiona i zaciekawiona. No tak, wiedziałam że o czymś zapomniałam. Nie powiadomiłam rodziców, że idę 'spać' do Emmy.
- Umówiłam się z Emmą, że będę dziś u niej spać, mogę prawda? - zrobiłam słodkie oczka. - Zapomniałam Cię wcześniej zapytać, przepraszam, ale Emma już na mnie czeka, nie chcę jej wystawić.
- No w porządku, możesz iść. Ale zadzwoń jak już dotrzesz do niej - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję mamo, jesteś najlepsza - pocałowałam ja w policzek.
- Wiem, wiem. Leć już, bo się spóźnisz. Kocham Cię córciu.
- Ja Ciebie też mamo - krzyknęłam wychodząc na dwór. Dziś było wyjątkowo ciepło, na razie wszystko nam sprzyja.

***

Zaparkowałam samochód przed domem Emmy, miałyśmy jeszcze jakąś godzinę do imprezy. Weszłam do domu, przywitałam się z jej mamą i udałam się do jej pokoju.
- Cześć kochana! - przywitałam się całując ją w policzek.
- Hej słoneczko - często tak na mnie mówiła.
- Ty jeszcze nie gotowa? - byłam zdziwiona.
- Nie wiem co ubrać, musisz mi pomóc. No i jeszcze zrobić fale, ty robisz najlepsze.
- Hahahaha, dziękuję. No to bierzemy się do roboty.
Podeszłam do jej szafy, miałam już w głowie idealny strój. Poszukałam czarnych rurek, ciemno szarej bluzki na ramiączka i skórzanej kurtki. Obie lubiłyśmy się ubierać w dość ciemne kolory.
- Zakładaj to, a ja podłączę lokówkę - uśmiechnęłam się do niej rzucając ciuchy w jej stronę.
- Dziękuję, jesteś najlepsza! - posłała mi buziaka.
- Wiem - zaśmiałam się. Znalazłam lokówkę i podłączyłam ją zaraz koło łóżka. Em szybko założyła wybrane przeze mnie ciuchy i zrobiła sobie szybki makijaż, który był bardzo podobny do mojego. Gdy ja robiłam jej piękne fale, ona malowała sobie paznokcie na czarny kolor. Po zrobieniu jej fryzury spryskałam ją lakierem, żeby wytrzymała całą noc, a następnie wyjęłam z jej szafy czarne buty na koturnie.
- Wyglądasz pięknie kochanie! - przytuliłam ją.
- Ty wyglądasz lepiej słoneczko!
- Nieprawda!
- Dobra, obie wyglądamy zajebiście i powalimy wszystkich na kolana.
Zaczęłyśmy się śmiać. To moja najlepsza przyjaciółka odkąd pamiętam, nic nas nie rozdzieli.
- Kocham Cię - szepnęła mi do ucha.
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam. - Dobra, zbieramy się, mamy dokładnie 20 minut do imprezy - ponagliłam ją. Zeszłyśmy po schodach i udałyśmy się do mojego samochodu. Zapowiada się niezapomniana noc.


______________________

I jak? Wyszedł nam trochę dłuższy niż myślałam. Jesteśmy wdzięczne za prawie 1k wyświetleń. Dziękujemy, że jesteście i że doceniacie naszą pracę. Jesteśmy tu dla Was i mam nadzieję, że zostaniemy do końca. Jeśli możecie to komentujcie, bo to dla nasz bardzo ważne. Dzięki temu wiemy, że doceniacie nasza pracę. Kochamy Was xx

Michalina & @fuuny_life x

5 komentarzy:

  1. Zapowiada się świetnie :D
    Czekam na następny :)
    Zapraszam do mnie www.biebsopowiadanie.blogspot.com
    @KidrauhlPoland2

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG <3 Rozdzial swietny tak jak opowiadanie ;** Czekam na nastepny ^^ Pozdro ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebisty blog!!! czekam na następny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju kiedy następny bo boski <333

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega mi się podoba ;P kiedy bd następny?

    OdpowiedzUsuń