czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 8

 Pod rozdziałem ważna notatka ;)

Justin's POV

Niedziela wieczorem. Wstałem z łóżka ruszyłem w stronę szafy z ubraniami i wyjąłem z niej czarną bokserkę i spodnie. Następnie wyciągnąłem broń i położyłem ją na łóżku po czym ruszyłem w stronę łazienki. Wziąłem szybki zimny prysznic, żeby się obudzić. Po umyciu, wytarłem się ręcznikiem ubrałem mojej ulubione bokserki z tygrysem na moim kroczu. Po założeniu bielizny popsikałem się, ale to mega swoim ulubionym fioletowym AXE'm i wyszedłem w łazienki. Zabrałem ubrania które wcześniej położyłem na krześle i je założyłem. Następnie schowałem broń w spodniach. I odblokowałem swój telefon i zobaczyłem, że mam sms i od razu na niego odpisałem.


Po zakończonym esemesowaniu schowałem swój telefon do kieszeni spodni. Zabrałem kluczyki do swojego samochodu i ruszyłem w stronę wyjścia. Jednak zanim jeszcze wyszedłem poprawiłem swoje włosy, żeby były idealne. Okej chyba są w porządku pomyślałem i wyszedłem z domu, a później w kierunku samochodu. Wsiadłem do pojazdu ze schowka wyciągnąłem opakowanie swoich ulubionych papierosów i wyciągnąłem jedne włożyłem go do ust i odpaliłem. Mocno się zaciągnąłem, że dym poleciał mi do płuc po czym wypuściłem go nosem. Opakowanie wrzuciłem z powrotem do schowka. Odpaliłem samochód i zacząłem jechać bardzo szybko do domu swojego przyjaciela. Zatrąbiłem kilka razy oznajmiając, że przyjechałem po czym czekałem, aż się zjawi. Po jakiś kilku minutach wyszedł z budynku i ruszył w moją stronę. Wsiadł do pojazdu. Przywitaliśmy się i od razu ruszyliśmy w miejsce o którym mówił na Alfredo. Nie jechaliśmy zbyt długo, ale udało nam się przemyśleć cały plan. Dojechaliśmy na miejsce. Samochód zaparkowaliśmy trochę dalej, żeby nas nie rozpoznali. Następnie wyszliśmy z pojazdu i ruszyliśmy w kierunku grupki pewnych chłopaków. Jeden podszedł i zabrał jednego na bok mówić, że chce z nim 'ubić interes'. Chyba wiadomo o co chodzi. Ja natomiast podszedłem do takiego wysokiego ubranego dokładnie tak jak mówił nam nasz szef.
- Siema ziom. - powiedziałem na lajcie.
- Elo. - odpowiedział.
- Co sprzedajesz ? - zapytałem.
- Ymm trochę kokainy pomieszanej z acodinem. - mówiąc to wyjął grama z kieszeni i pokazał mi.
- Fajnie. Za ile ? - zapytałem.
- 30 zł za grama, a co chcesz kupić ? - zapytał.
- Tak, ale to zależy od tego dla kogo pracujesz ? - oznajmiłem.
- Sorry stary, ale nie mogę udostępniać takich informacji. - powiedział.
- Spoko rozumiem.  Jednak wiedz, że popełniasz ogromny błąd. - powiedziałem uderzając go z pięści w brzuch. Na co on się lekko zachwiał i zaczęliśmy się okładać, ale tak porządnie. Najpierw on upadł na ziemie i mocno zmasakrowałem mu twarz po czym zacząłem kopać go po żebrach. Widać, że go to bolało jednak się podniósł i oddał mi. Kiedy tak o to teraz ja leżałem na ziemi kurwa, ten ciul wyjął z kieszeni nóż po czym mocno wbił mi go w brzuch. Nie mówię, że mnie nie bolało bo napierdalało jak cholera. Jednak się nie poddałem i kopnąłem go. Oboje w tej chwili wstaliśmy na resztkach sił.
- Obaj wiemy, że gdyby nie ten nóż to nie miał byś ze mną szans ciulu ! - wykrzyczałem.
- Nie byłbym tego taki pewien. - wykrzyczał.
Po jego słowach szybko wyciągnąłem pistolet ze spodni i strzeliłem mu prosto w głowę. Jego oczy patrzyły się na mnie po czym mężczyzna zaczął po mału opadać na dół. Nie miałem, żadnych problemów z zabijaniem.
- Jaden, spadamy !! - zawołałem. Po czym usłyszałem tylko strzał pistoletu i mężczyznę biegnącego w moim kierunku. Kiedy się zorientowałem, że to mój przyjaciel. Opuściłem splówe. Zaczekałem na niego i razem ruszyliśmy w kierunku naszego samochodu.
- I jak Ci poszło ? - zapytałem.
- Dobrze. A Tobie ? - odpowiedział.
- Też. - odpowiedziałem.
- Justin, co Ci się stało ? - zapytał.
- Ten frajer miał nóż i mi go wbił. Nic mi nie jest. To nic takiego. Małe draśnięcie.  - odpowiedziałem.
- Spoko. - odpowiedział.
Weszliśmy do samochodu i od razu wziąłem swój telefon i napisałem sms do Alfreda.
 

 Zablokowałem telefon i wrzuciłem go do kieszeni. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy do garażów. Dojechaliśmy. Wyszliśmy i weszliśmy do umówionego miejsca.
- Witajcie - powiedział Alfredo, pokazując rękoma na krzesła, żebyśmy usiedli.
- Cześć. - odpowiedzieliśmy.
- Zadanie wykonane zabiliśmy wszystkich. - powiedziałem.
- Wygląda na to, że tak. Więc oto wasza zapłata 5 tysięcy dolarów na głowę i broń plus amunicja. - odpowiedział kładąc rzeczy na biurku.
- Dziękujemy. - powiedzieliśmy.
- Kiedy następna akcja ? - zapytałem.
- Zadzwonię i powiem wam co i jak. - odpowiedział.
- Od teraz możecie pracować dla mnie. - powiedział.
- W porządku. To do usłyszenia. - powiedzieliśmy i wyszliśmy.
Wyszliśmy z budynku podeszliśmy do pojazdu a następnie odwiozłem Jedena do domu.

***

Zaparkowałem przed moim domem i ruszyłem w kierunku drzwi. Otworzyłem je kluczem i pierwsze co zrobiłem ruszyłem w kierunku kuchni lekko podtrzymując się za lewy bok. Podszedłem do lodówki wyciągnąłem piwo w puszcze i zacząłem je pić. Po chwili usiadłem przy stole i tak siedziałem chwilę. Za jakiś czas przyszła moja mama. Naprawdę ją podziwiam pracuje na tyle etatów, żebym mi i mojemu rodzeństwo nic nie brakowało i po mimo tego, że już nie rady nie poddaje się.
- Mamo ! - zawołałem.
- Tak, synku ? - odpowiedziała pytająco.
- Możesz możesz tutaj przyjść na chwile ? - zapytałem.
- Tak, chwilka. - odpowiedziała idąc w moją stronę.
Mama podeszła do mnie i pierwsze co zrobiła to mnie mocno przytuliła. Poznałem po oczach, że płakała.
- Justin !! Ty krwawisz !! - Wykrzyczała.
- Eh... to nic takiego. - odpowiedziałem.
- Pokaż to w tej chwili. - rozkazała.
- Mamo naprawdę nic mi nie jest. - upierałem się.
- Zaraz się dowiemy. - powiedziała podnosząc mi koszulkę lekko w górę.
- Co Ci się stało ?! - zapytała.
Na początku myślałem, że to małe draśnięcie jednak kiedy mam mi podniosła koszulkę zobaczyłem, że mam trochę bardzo mocno rozcięta skórę.
- Mała bijatyka. - odpowiedziałem. Nie chciałem jej do końca mówić prawdy bo widziałem, że ma już łzy w oczach.
- Justin - powiedziała, przytulając mnie ostrożnie.
- Obiecaj mi, że już nigdy więcej nie zobaczę Cie w takim stanie. - rozkazała.
- Obiecuję. - powiedziałem.
Mama podeszła do szafki w kuchni i opatrzyłam i ranę. Trwało to bardzo długo bo rana była dość duża i nie dało się jej tak szybko opatrzyć.
- Mam nadzieję, że to wystarczy. - powiedziała.
- Mamo, nic mi nie jest naprawdę. - powiedziałem.
Po chwili wyciągnąłem z kieszeni 5 tysięcy dolarów i podałem mojej mamie.
- Tutaj masz pieniądze na opłacenie rachunków, spłacenie długów i na inne wydatki jeśli starczy. - powiedziałem.
- Oh, Jussi nie mogę tego wziąć. - powiedziała oddając mi je.
- Mamo proszę cię weź je. One są dla ciebie. Nie pozwolę, żeby tobie i dzieciom czegoś brakowała. - powiedziałem oddając je jej.
- Dziękuję kochanie, tak bardzo cię kocham. - odpowiedziała.
- Nie ma za co, ja też cię kocham. - powiedziałem oraz ja przytuliłem.
- Dobranoc mamo. - powiedziałem i ruszyłem w stronę swojej sypialni.
- Dobranoc synku. - odpowiedziała.
Poszedłem na górę rozebrałem się i założyłem dres. Położyłem się na łóżku i zasnąłem.

___________________________________________________________________________________________________________

Jak Wam się podoba ? Cały rozdział w perspektywie Jussa <3 Wiem, że napisałam, że zawieszam bloga. Jednak kilka osób bardzo mnie prosiło, żebym tego nie robiła, dlatego postanowiłam, że narazie go nie zawieszę i będę pisała dalsze ciągi. Oczywiście z góry mówię, że rozdziały będą się, rzadko pojawiały bo za bardzo nie mam kiedy ich pisać i jeszcze teraz mam wyjazd i w czerwcu dopiero wracam.Gdybyście mieli jakiekolwiek pytania zapraszam na mojego TT : @WercinaBieber i na mojego ask'a : @fuuny_life. A i jeszcze jedno w komentarzach podawajcie swoje nazwy TT i asków <3 Dziękuję tym wszystkim którzy mnie przekonali, żeby została <3 Kocham Was <3 W komentarzach napiszcie co myślicie. <3  @fuuny_life <3

5 komentarzy:

  1. CHCEEEEE NASTEEEPNY ...!! I NEED HEREEEE !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste te opowiadania są.Nie zawieszaj bloga!Czekam na dalsze ciągi <3

    OdpowiedzUsuń
  3. chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce ! chce !

    OdpowiedzUsuń