przepraszam, przepraszam, przepraszam
Ashley's POV
Kiedy tylko usłyszałam swoje imię zamarłam. Dlaczego akurat ja?
- Ashley, oprowadzisz Justina po szkole, dobrze?
- Ale...
- Nie ma żadnego ale moja droga, jesteś jedną z najlepszych uczennic w naszej szkole, nadajesz się idealnie.
- Dobrze proszę pani - chyba wyczuła mój zrezygnowany ton, bo ciepło się do mnie uśmiechnęła i dodała:
- Powodzenia kochana.
Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi zapanował chaos, wszyscy zaczęli nerwowo szeptać między sobą, zamęt przerwał krzyk pani Smith.
- PROSZĘ O CISZĘ! Emma, proszę przesiądź się do Caroline, a ty Justinie - zwróciła się do nowego ucznia - możesz usiąść z Ashley, to świetna uczennica więc na pewno z chęcią Ci pomoże.
- Dziękuję bardzo, pani...
-Smith, nazywam się Smith - ciepło uśmiechnęła się do niego. Bieber zaczął iść w moją stronę cwaniacko się uśmiechając, jak ja tego nienawidziłam, ugh.. Nie dość, że chodzi do mojej szkoły, do mojej klasy, to jeszcze musi ze mną siedzieć. Po prostu świetnie - powiedziałam sama do siebie. Dobra, nie ma co narzekać, nie zmienię decyzji pani dyrektor. Trzeba to jakoś znieść, przecież nie będzie trzeba go oprowadzać do końca życia, nie? Przeżyję te kilka dni.
- Cześć jestem Ashely - próbowałam być miła.
- Jasne, to już wiem - myśli, że jak będzie chamski to zrobi na kimś wrażenie? Co za dupek.
- Słuchaj, nie myśl sobie, że jestem uradowana tym, że będę Cię oprowadzać. Po prostu spróbuj chociaż udawać miłego, ja Ci pokażę szkołę i oboje będziemy mieli spokój.
- Ta, spróbuję - ja tu robię mu wielki wykład, a on mnie zlewa. Coś czuję, że nigdy go nie polubię. Resztę lekcji minęło dość normalnie, postanowiłam, że jeśli nie będzie to konieczne ro nie będę z nim rozmawiała. Będę udawać, że go tu nie ma. Za 5 minut będzie dzwonek, nareszcie pozbędę się tego głupka. Te ostatnie pięć minut lekcji szybko minęło i kiedy tylko usłyszałam dzwonek szybko się spakowałam i wyszłam z kalsy.
Nieźle Ci się trafiło - Emma zaczęła się cicho śmiać. Siedziałyśmy na naszej ulubionej ławce i jak zwykle rozmawiałyśmy o wszystkim.
- To skończony dupek i nie mam zamiaru mieć z nim nic wspólnego. - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. - Nie wiem jak można być takim kretynem, to się w głowie nie...
-Ashley... - Emma spojrzała na mnie przerażona.
-Co się stało? - nie wiedziałam o co jej chodzi. Zachowywała się dziwnie i nagle skupiła wzrok na czymś co znajdowało się za mną. Powoli odwróciłam głowę, niestety stało się najgorsze. Bieber stał tuż za mną nieźle wkurzony, chociaż można było też dostrzec lekkie rozbawienie w jego wyrazie twarzy. Chyba słyszał całą naszą rozmowę.
- O kim to tak rozmawiacie? - jego cwaniacki uśmieszek działał mi już na nerwy.
- Nie twój zasrany interes - nie miała ochoty z nim rozmawiać.
- Zachowuj się! - chyba trochę się wkurzył - Przypominam, że masz mnie oprowadzić i że jestem pod 'twoją opieką' - aż zachciało mi się śmiać jak to powiedział.
-Nie poradzisz sobie sam? Taki duży chłopak, boisz że się zgubisz, co? - zaczęłam go przedrzeźniać, ale to chyba nie był dobry pomysł.
- JA SIĘ NICZEGO NIE BOJĘ! - tak się wydarł, że aż się przestraszyłam. Postanowiłam załagodzić sytuację.
- Dobra, okej. Przepraszam Cię, nie powinnam się tak zachować. Teraz mamy dwie godziny wf-u. Sala gimnastyczna znajduje się piętro niżej, na pewno trafisz. Potem pokażę Ci całą szkołę, jeśli chcesz, ale teraz muszę pogadać z Emmą.
- Jasne.. - chyba zrobiło mu się trochę głupio, zresztą mi też. Chciałabym wiedzieć dlaczego tak wybuchł. Może coś mu się stało. Mimo, że ten facet mnie irytuje to jest bardzo ciekawy. Może kiedyś uda mi się go rozgryźć. Moje zamyślenie przerwał trochę przerażony głos Emmy:
- Co to miało być?
- Sama nie wiem.. dobra, nie rozmawiajmy już o tym. Chciałaś ze mną o czymś rozmawiać, prawda?
- Aaa.. tak. Rozmawiałaś z rodzicami odnoście dzisiejszej imprezy?
- Ummm.. jeszcze nie i raczej nie zamierzam. Na pewno mi nie pozwolą.
- No to może.. - ruszyłyśmy w stronę szafek - ten pomysł.. może powiesz im, że śpisz u mnie, a tak serio pójdziemy na imprezę.
- Myślę, że to może wypalić. To której u Ciebie?
- 16? Chyba nam starczy czasu, co? Impreza zaczyna się o 19.
- Jasne, że starczy - rozmowę przerwał nam dzwonek.
- No to jesteśmy umówione - zaczęłyśmy się śmiać. Wieczór zapowiadał się wyjątkowo świetnie. Mam nadzieję, że nic tego nie zepsuje.
Justin's POV
Nie wiem czemu, ale intryguje mnie ta dziewczyna. Jest inna niż wszystkie. Jestem w tej szkole dopiero kilka godzin, a już widziałem pełno dziewczyn, które do mnie wzdychały. To norma, ale ona.. ma w sobie coś, czego nie ma żadna inna. Pamiętam ją z podstawówki, ale nie dokładnie. Wiem tylko, że dobrze się uczyła. Bardzo się zmieniła jeśli chodzi o wygląd. Całkiem niezła z niej laska. Dzięki dyrektorce będę spędzał z nią sporo czasu. Jej się to chyba nie podoba, ale niedługo zmieni zdanie. Poszedłem do swojej szafki, żeby wziąć swoje dresy, białą koszulkę na ramiączka i buty. Gdy tylko usłyszałem dzwonek udałem się z chłopakami do szatni. Większość z nich to lamusy, ale jest kilku z którymi mógłbym się zadawać. Przebrałem się i wziąłem butelkę z wodą. Wszedłem na salę. Mój wzrok skupił się na jedynej, jak na razie osobie na tej sali. Stała do mnie tyłem, więc nie widziałem jej twarzy. Miała długie blond włosy spięte w kitkę. Mogłem stwierdzić, że miała idealną figurę, a krótkie spodenki, które miała na sobie piękne podkreślały jej tyłek. Moje rozmyślenia przerwał gwizdek trenera, który wzywał nas na zbiórkę. Nawet nie zauważyłem jak wszyscy już przyszli. Było kilka niezłych dziewczyn, ale ja nie mogłem oderwać wzroku od tej blondynki. Niestety gdzieś mi zniknęła i nie mogłem jej znaleźć. Nagle stanęła obok mnie, gdy zobaczyłem że ta piękna dziewczyna, na którą cały czas się gapiłem to Ashley, oniemiałem. Nie wiedziałem co powiedzieć.
- Co się tak gapisz? Mam coś na twarzy? - zapytała od razu pocierając policzki.
- Nie, po prostu tylko Ciebie znam - próbowałem się wymigać. Chyba poskutkowało, bo tylko się uśmiechnęła i poszła do grupy dziewczyn. Trener zaczął coś gadać, a że nie miałem nic lepszego do roboty, postanowiłem że posłucham. Wyglądał na porządnego gościa. Powiedział, że w najbliższym czasie będą zawody z koszykówki i że szukają nowych ludzi do szkolnej drużyny. Uwielbiam koszykówkę, ale nie mam zamiaru brać udziału w żadnych zawodach, ani należeć do tej całej drużyny. Zrobiliśmy rozgrzewkę, po której kilku chłopaków było strasznie wykończonych. Jebane lamusy, które tylko siedzą przed tymi komputerami i grają w jakieś gówniane gry. Nie wiem jak tak można. Teraz mieliśmy grać w kosza. Trener wyznaczył dwóch chłopaków, widać było że są wysportowani, pewnie należą do jego drużyny. Zaczęło się wybieranie drużyn. Nie znają mnie, więc zostałem wybrany praktycznie na końcu. Jeszcze im pokażę na co mnie stać.
______________________________
@fuuny_life
Boski kiedy nastepny <3
OdpowiedzUsuńMam już napisany ;) więc może jutro, albo po jutrze ;*
OdpowiedzUsuńJeju kocham jutro daj jutro bo doczekać się nie mogę :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ××
OdpowiedzUsuńDawaj szybko kolejny proszę :( <333
OdpowiedzUsuńBardzo fajny :)
OdpowiedzUsuń