poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 2

 Na samym początku chciałam Was przeprosić, za to że musieliście tak długo czekać. Naprawdę przepraszam.


Justin's POV


- Justin wstawaj! - krzyknęła moja mama wchodząc do mojego pokoju.
- Która godzina? - zapytałem zaspanym głosem.
- Siódma, wstawaj bo spóźnisz się do szkoły. To twój pierwszy dzień - odpowiedziała.
- Zaraz wstaje, możesz już iść.
Usłyszałem kroki i dźwięk zamykanych drzwi, uśmiechnąłem się sam do siebie. 
- WSTAWAJ! - ktoś krzyknął mi prosto do ucha, kolejny raz mnie nabrała.
- Kurwa!
- Panuj nad językiem Justin! - skarciła mnie mama.
Usiadłem na łóżku, przetarłem zaspane oczy i wstałem od razu udając się do łazienki. Szybko umyłem twarz i zęby, a włosy niedbale przeczesałem ręką. Wyglądały jak bym dopiero co uprawiał seks. Dokładnie przejrzałem się w lustrze, po czym wyszedłem gasząc światło.
-Muszę tu posprzątać - powiedziałem sam do siebie co chwila potykając się o rzeczy leżące na podłodze. Zacząłem rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu jakiś czystych ubrań. Znalazłem szarą  bokserkę, czarne rurki i jakieś buty nad kostkę. Wsunąłem iPhone'a do kieszeni, chwyciłem plecak i spakowałem tam najpotrzebniejsze rzeczy. To chyba wszystko - pomyślałem i poszedłem do kuchni. Jak zwykle przywitałem się z mamą. Miała dość niezadowoloną minę, właśnie dowiedziała się że jej kochany synek przeklina. Gdyby tylko znała całą prawdę.
-Przepraszam mamo, przestraszyłaś mnie i jakoś tak mi się wymsknęło - dodatkowo zrobiłem przepraszające spojrzenie, to zawsze działa.
- Dobrze kochanie, ale postaraj się nad tym panować - uśmiechnęła się do mnie i podała mi śniadanie.
- Wygląda pysznie, dziękuję mamo - od razu zabrałem się do jedzenia i w 5 minut pochłonąłem cały talerz naleśników z syropem.
- Trochę się spieszę, nie chcę się spóźnić pierwszego dnia, pa - zabrałem wszystkie swoje rzeczy i ruszyłem do samochodu. Wsiadłem do samochodu i usłyszałem dźwięk sms'a. Wyjąłem telefon z kieszeni i go odblokowałem. Jaden.







Schowałem telefon i odpaliłem silnik. Mój dom znajdował się w lesie, na uboczu. Rzadko ktoś tędy jeździł, dlatego miałem święty spokój. Niedługo moja mama odpuści i będę miał cały do dla siebie. Zatrzymałem się na parkingu przed szkołą i zamykając samochód ruszyłem w stronę wejścia. Znalazłem swoją szafkę, kluczyk wczoraj dostałem od dyrektorki, schowałem tam wszystkie swoje rzeczy i spojrzałem na plan lekcji.
- No tak, biologia w sali 69 - powiedziałem i uśmiechnąłem się sam do siebie - Pewnie będzie bardzo ciekawie. Ruszyłem do gabinetu dyrektorki, bo prosiła mnie bym dziś rano do niej przyszedł. Zapukałem i kulturalnie czekałem aż pozwoli mi wejść - kurwa, jak ja nienawidzę być taki uprzejmy!
- Proszę - zawołała pani dyrektor.
- Dzień dobry - powiedziałem wchodząc i siląc się na uśmiech.
- Dzień dobry Justin, jak podoba Ci się nasza szkoła?
- Jest świetna, ale po co miałem tu przyjść?
- Chciałam Cię powitać - uśmiechnęła się. Nie wiem jak ta kobieta może się cały czas uśmiechać.
- Dziękuję pani bardzo. Mogłaby mi pani jeszcze powiedzieć gdzie jest sala 69, bo mam teraz biologię.
- Jest na 2 piętrze, zaraz Cię tam zaprowadzę - zaproponowała wstając z miejsca - Chodźmy!
Widać, że babka jest wyćwiczona, bo zapierdalała po tych schodach jak jakaś maszyna, pewnie jest już przyzwyczajona. Lekcja już się chyba dawno zaczęła, bo wszystkie korytarze były puste. Znaleźliśmy sale 69 i pani dyrektor zapukała do drzwi...


Ashley's POV


Siedziałam sobie spokojnie na biologii, jak zwykle rozmawiając z Emmą, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Pani Smith poszła otworzyć, a do klasy weszła pani dyrektor wraz z... naszym nowym uczniem. Tego najbardziej się bałam, wiedziałam że będzie chodziła do naszej szkoły, ale czemu od razu do mojej klasy, dlaczego?
- Dzień dobry uczniowie! - powiedziała jak zwykle z uśmiechem dyrektorka. Sama nie wiem jak ona może się tak ciągle uśmiechać.
- Dzień-do-bry-pa-ni-dy-re-ktor! - jak zwykle zaczęłam się śmiać słysząc to sylabowane przywitanie, dokładnie tak jak w podstawówce.
- To jest nasz nowy uczeń, Justin. Będzie chodził z Wami do klasy - cały czas się uśmiechała - Zaraz wyznaczymy Ci kogoś kto się Tobą zaopiekuje i pokaże Ci naszą szkołę - zwróciła się do niego.
- Naprawdę nie trzeba proszę pa...
- Ashley Benson - przerwała mu uśmiechając się do mnie - zajmiesz się naszym nowym uczniem, od teraz jest pod twoją opieką.


~*~
Jeszcze raz przepraszam, że rozdział pojawił się tak późno, no i za to że jest taki krótki. Chciałabym Was poprosić o to, by każdy kto przeczyta rozdział zostawił swoją opinię, to dla mnie bardzo ważne. Wystarczy zwykłe 'fajne' albo 'nie podoba mi się', po prostu chciałabym wiedzieć co sądzicie o mojej pracy i czy w ogóle ktoś to czyta. Następny rozdział pojawi się jak będą co najmniej 4 komentarze :)
 

@fuuny_life

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


6 komentarzy:

  1. boski dalej kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy nastepny jezu boski kocham ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Następny rozdział będzie jutro ;* Kochani <3 Dziękuje Wam bardzo za te słowa to dużo dla mnie znaczy @Fuuny_life

    OdpowiedzUsuń
  5. nastepny pisz pisz cudnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!!! Czekam nn <3333333333333333

    OdpowiedzUsuń