*dźwięk budzika*
Obudziłam się i zaspana spojrzałam na zegarek, który pokazywał godzinę 07:20. Dopiero po chwili dotarło do mnie która jest godzina. Przeklinając w duchu, szybko zerwałam się z łóżka i poszłam do łazienki. Bałam się, że znów spóźnię się do szkoły. Pospiesznie przemyłam twarz zimną wodą żeby się przebudzić. Włosy spięłam w niedbałego koka, po czym wróciłam do pokoju, by wybrać jakieś ciuchy. Z szafy wyjęłam parę moich ulubionych dżinsów z wysokim stanem i błękitną bluzkę na ramiączka. Wróciłam do łazienki by zrobić delikatny makijaż. Rzęsy pomalowałam maskarą, a na usta nałożyłam mój ulubiony brzoskwiniowy błyszczyk. Chwyciłam pierwszą lepszą torbę wkładając do niej najpotrzebniejsze rzeczy, czyli portfel, telefon, klucze, notatnik, piórnik i kilka zeszytów. Na nogi wsunęłam czarne conversy i zbiegłam po schodach. Z kuchni wzięłam jeszcze butelkę wody i kluczyki od samochodu. Patrząc ukradkiem na zegarek dostrzegłam godzinę 7:45. Prędko wybiegłam z domu i wsiadłam do auta. Po około 10 minutach dojechałam do szkoły. Zaparkowałam, po czym ruszyłam biegiem w kierunku wejścia. Miałam jeszcze 5 minut, więc poszłam do szafki po książki. Pierwszy miałam angielski, więc po dokładnym zamknięciu szafki ruszyłam na drugie piętro do sali 53. Muszę przyznać, że trochę się zmachałam wchodząc po schodach. Zdążyłam w ostatnim momencie. Weszłam do klasy i zajęłam swoje miejsce w ostatniej ławce. Zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu Emmy, ale nigdzie jej nie było. Ciekawe co się stało, ona nigdy nie opuszczała lekcji bez powodu. Pani Mars - nasza wychowawczyni - zaczęła już lekcję, ale ja nie mogłam się skupić. Cały czas myślałam co mogło przytrafić się Emmie. Po chwili poczułam wibracje w tylnej kieszeni spodni. Sięgnęłam po telefon i prędko odblokowałam. To był SMS od Emmy. Uśmiechnęłam się do ekranu i kliknęłam by odczytać wiadomość.
Zablokowałam mojego iPhone'a, po czym szybko schowałam do tylnej kieszeni, żeby pani Mars nie zauważyła co robiłam. Lekcje minęły bardzo szybko. Po ostatniej godzinie, na której mieliśmy matematykę wybiegłam z klasy, odłożyłam książki do szafki i prędko udałam się na parking. Mimo, że cały dzień nic nie jadłam, nie byłam głodna. Ciągle zastanawiałam się nad tym co mogło się stać. Po drodze zatrzymałam się w Starbucks'ie, by kupić sobie i Em kawę. Spokojnie zaparkowałam i weszłam do budynku. Byłam bardzo zamyślona, a do rzeczywistości przywrócił mnie dopiero głos kasjerki zza lady:
-Dzień dobry, co podać? - zapytała uśmiechając się serdecznie.
-Poproszę dwie latte macchiato - poprosiłam siląc się na uśmiech.
-Proszę bardzo, należy się 7$.
-Dziękuję - powiedziałam kładąc na ladzie 10$ i czekając na resztę.
Wzięłam resztę i wyszłam z restauracji siląc się na krótkie 'do widzenia'. Wsiadłam do samochodu i już kilka minut później byłam pod domem Emmy. Weszłam na podwórko dziwiąc się, że nie ma samochodu jej mamy. Mam złe przeczucia - pomyślałam. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Musiałam chwilę poczekać aż ktoś mi otworzy. Była to Emma, która gdy tylko mnie zobaczyła rzuciła mi się na szyję. Po jej zachowaniu mogłam stwierdzić, że zdecydowanie coś jest nie tak, tylko pytanie co?
~*~
Jak się podoba prolog? Mam nadzieję, że będzie sporo czytelników :) Rozdziały postaram się dodawać regularnie. Jeśli ktoś chce być informowany, niech napiszę tu lub w zakładce 'informowani' . Liczę na szczerą opinię :)
@fuuny_life
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

czekam na kolejny rozdział. *.* świetny. *.*
OdpowiedzUsuńDziękuję ^.^
Usuńświetnie się zapowiada i plus za to, że nie zaczyna się od razu na imprezie XD
OdpowiedzUsuń@serioouss
haha :* dziekuję @serioouss
Usuńfajny prolog ;)
OdpowiedzUsuńSpodobało mi sue ;3
OdpowiedzUsuńSuper :D
OdpowiedzUsuńSuper:D
OdpowiedzUsuń